Drodzy Rodzice, Rodzeństwo, Dziadkowie i Rodziny dzisiaj obłóczanych alumnów,

Drodzy współbracia Kapłani, zwłaszcza Księża Proboszczowie i Wikariusze parafii rodzinnych tych trzech kleryków, Profesorowie i Wychowawcy w Seminarium,

Drogie Siostry Zakonne, Szanowni Pracownicy Świeccy w naszym Domu,

Drodzy Diakoni, wszyscy Klerycy naszej seminaryjnej wspólnoty,

A nade wszystko, wy, drodzy alumni roku III,

Adamie, Arturze i Hubercie!

 1.

Zacznę od opisu krótkiego spotkania, jakie miało miejsce całkiem niedawno. Byłem przedwczoraj z wizytą u przebywającego w miejscowym szpitalu Damiana, jednego z alumnów naszego Seminarium. Nim dotarłem do jego pokoju, przechodząc wśród chorych, będących akurat na korytarzach, odpowiadałem na ich pozdrowienia i sam ich po chrześcijańsku pozdrawiałem. Nagle jedna schorowana staruszka, patrząc na mnie, po części pytając, a po części stwierdzając oznajmiła: A ksiądz nie jest z naszej parafii. Przyznałem jej rację i w krótkich słowach wytłumaczyłem, że jestem z takiej najmniejszej, tylko dwudziestokilkuosobowej parafii, jaką jest Wyższe Seminarium Duchowne w Łowiczu. Kobieta nie wiedziała, gdzie mieszkam. Nie wiedziała, skąd przychodzę. Nie wiedziała, gdzie jest moja parafia. Ale dzięki sutannie wiedziała, że jestem i że jestem księdzem…

2.

Cieszę się, że dzięki dzisiejszej uroczystości obłóczyn wiele osób, z jakimi się drodzy Adamie, Arturze i Hubercie, spotkacie, bez wstępnych rozmów, ale już na pierwszy rzut oka, czasem nawet już z daleka, będą wiedzieli, z kim mają do czynienia. Być może w waszych przypadkach będziecie musieli czasem wyjaśniać, że nie jesteście jeszcze kapłanami, a seminarzystami, ale w waszych rodzinach, waszych parafiach, waszych miejscowościach, waszych środowiskach, osoby wierzące oraz niewierzące będą wiedzieć, że mają do czynienia z człowiekiem Kościoła. I dobrze, że tak będzie, bo jednym z głównych celów obłóczyn, jest ten, o którym mówi nam dzisiaj Jezus w Ewangelii: Nie wstydzić się tego, że jestem uczniem Jezusa Chrystusa. Nie ukrywać tego, że jestem ochrzczonym. Nie wypierać się tego, że jestem człowiekiem wiary, a dzięki tej wierze (i w niej) jestem przez Boga powołanym ku kapłaństwu. W śpiewie przed Ewangelią wyrażona została perspektywa, jaka się przed wami roztacza. Jest nią zaproszenie do bycia w świecie i wobec świata świadkami Jezusa Chrystusa: Wy także świadczyć będziecie (por. J 15,27). Od dzisiaj będziecie zatem świadczyć! Może tak samo mocno, jak dotychczas, a może o wiele gorliwiej, niż do tego popołudnia, ale na pewno od dzisiaj świadczyć będziecie w sutannach.

3.

Nie słuchajcie świata, który nie rozumiejąc znaczenia stroju duchownego, śmieje się z tego, że dorośli faceci chodzą w długich czarnych sukniach. Wsłuchujcie się w głos waszych serc, który to głos językiem wdzięczności za wszystko, co Bóg pamiętający w swojej wierności o swym przymierzu (por. Ps 105,8) dla was uczynił i wciąż czyni. Chodzę w XXI wieku w sutannie, bo christianus sum. Jestem chrześcijaninem, który chce chodzić w sutannie, ponieważ credo. Jako wierzący świadczyć będę, że wierzę w takiego Trójjedynego Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Świętego, który spojrzał na mnie z miłością (por. Mk 10,21) i mnie powołał. Chcę przyjąć i nosić sutannę jako strój duchowny, by stała się ona znakiem bardzo przemawiającym najpierw do mnie samego, a następnie by była czytelnym znakiem mówiącym również i innym, że w trzecim tysiącleciu, w rzeczywistości takiej, jaką ona jest tu i teraz, życie zgodnie z Ewangelią Jezusa Chrystusa jest nadal duchowo atrakcyjne, pociągające, angażujące i całego człowieka. Założyć i nosić sutannę na znak, że od stóp aż do głowy chcę być cały Chrystusowy.

4.

Psychologia współczesna mówi, że między strojem danej osoby, a jej osobowością, jest wiele zależności. Strojem wzmacniamy swoje dobre strony, komunikujemy światu, kim jesteśmy, ale często też za strojem po prostu się chowamy. Zwykle, między tym, co jest w nas w środku, a naszym ubiorem występuje jakiś dialog, jakieś wewnętrzne napięcie. Tyle psycholog. A ja wam życzę, by między ubiorem jaki dziś na siebie przyjmujecie a tym, co już jest w was, w waszym środku, zawsze istniała harmonia. Przyjmujecie sutannę w liturgiczne wspomnienie bł. Jakuba Strzemię, franciszkanina, który we Lwowie jako gwardian klasztoru chodził w habicie, zakonnym odpowiedniku naszej diecezjalnej sutanny. Ciekawe, że łaciński habitus to nie tylko polski habit, jaki ktoś posiada do ubrania się weń. Ten sam łaciński habitus oznacza postawę, mentalnośćstan, zwyczaj, sposób postępowania, stałą dyspozycję, a więc wszystko to, co mam w sobie i z czymś się utożsamiam. Jeśli jeden habitus nie będzie przeciwny drugiemu habitus, kiedy zewnętrzny strój alumna i księdza będzie odpowiadał wewnętrznemu stanowi człowieka, który go nosi, wtedy sutanna obłóczonemu ani przeszkadzać nie będzie, ani nie będzie go uwierała, ani nie będzie dla niego ciężarem.

5.

Zasadność przyjęcia sutanny, chodzenia w niej tłumaczyć można na wiele mniej lub bardziej racjonalnych sposobów. By nie szukać daleko. Skoro żyjemy w Łowiczu, to  i mężczyźni i kobiety, i młodzieńcy i dziewczęta często zakładają strój ludowy, który jest znakiem przynależności do łowickiej ziemi i łowickiej tradycji i wiemy, że noszą go dumnie. Podobnie rzecz się ma z piłkarzami, którzy – choć na tym samym boisku grają w tę samą piłkę nożną – to jednak ubierają się w różne stroje, właściwe dla swojego klubu lub narodowej reprezentacji. Istnieje coś takiego, jak strój ochronny, mający za zadanie chronić człowieka przed działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia, nawet zagrażających życiu. Istnieją również stroje, które podkreślają rangę pełnionej w służbach funkcji i podkreślają władzę, tak bardzo charakterystyczne dla służb mundurowych: Sił Zbrojnych, Policji, Żandarmerii, Straży Granicznej, Straży Pożarnej, Służb Specjalnych, innych. Są wreszcie stroje zawodowe: sędziowskie togi, lekarskie fartuchy, bluzy medyczne. Są stroje akademickie i są szkolne mundurki.

6.

Czym na tle tych wszystkich strojów jest sutanna?

Sutanna jest strojem, który – na podobieństwo ludowego, ale o wiele bardziej – zaświadcza, że noszący go (kapłan lub kleryk) jest z Ludu Bożego.

Sutanna jest strojem, który – na podobieństwo piłkarskiej koszulki z orzełkiem, ale o wiele bardziej – mówi, że noszący go (kapłan lub kleryk) został powołany do gry wspólnotowej w drużynie Pana, w meczu decydującym o wszystkim, bo w takim, w którym liczy się tylko i wyłącznie wieczne zwycięstwo.

Sutanna jest strojem, który – na podobieństwo odzieży ochronnej, ale o wiele bardziej – stanowi ochronę dla noszącego ją (kapłana lub kleryka) przed grzechem czy niewłaściwym zachowaniem.

Sutanna jest strojem, który – na podobieństwo munduru, ale o wiele bardziej – przypomina, że ten, kto ją zakłada i nosi, służy w takiej formacji, która przez Ojców Kościoła od wieków zwana była jako militia Christi, a przez św. Maksymiliana Marię Kolbego jako militia Immaculatae.

Sutanna jest strojem, który – na podobieństwo stroju zawodowego, ale o wiele bardziej – mówi, że zakładający ją jest najpierw klerykiem, a następnie kapłanem nie dla fachu, nie dla zawodu, ani nie dla kariery, ale naprawdę z powołania.

7.

Ale sutanna jest jeszcze czymś więcej i głęboko wierzę, że Adam, Artur i Hubert, po dwóch latach pobytu, nauki i formacji w Seminarium, wiedzą o tym doskonale. Co więcej, zaryzykuję publicznie, i odważę się powiedzieć, że wszyscy oni – wszyscy trzej – wiedzą, że dzisiejszy obrzęd obłóczyn wynika z chęci naśladowania samego Chrystusa, który – jak możemy przeczytać na zaproszeniu, jakie otrzymaliśmy – został posłany na świat przez Ojca po to, aby przyobleczony w naszą śmiertelną naturę dokonał naszego odkupienia (z obrzędu błogosławieństwa sutann). Dokładnie tak.

8.

Trzeba nam więc patrzeć na dzisiejszą uroczystość obłóczyn i przeżywać ją właśnie tak: po chrześcijańsku, w duchu wiary, pamiętając, że Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg, stając się człowiekiem za sprawą Ducha Świętego, obłóczając się w wydarzeniu Wcielenia naszym człowieczeństwem ze wszystkim oprócz grzechu, jest osobowym punktem odniesienia dla każdych obłóczyn, jakie dokonują się ze względu na Niego. To właśnie dlatego już niedługo, będziemy – z myślą o obłóczynach Adama, Artura i Huberta – modlić się słowami wypisanymi na zaproszeniu: Wiekuisty Boże, prosimy Cię, pobłogosław tę szatę i spraw, aby nią przyobleczeni, ci Twoi słudzy, zostali uznani za poświęconych Tobie i stali się dla wszystkich znakiem powołania do nieśmiertelności (z obrzędu błogosławieństwa sutann).

9.

Adamie, Arturze i Hubercie!

Bądźcie w sutannach znakiem powołania do nieśmiertelności! Niechaj noszenie przez was sutanny w doczesności, przełoży się na waszą wieczność, kiedy Ten, do którego będziecie przyznawać się wobec ludzi, przyzna się do was wobec aniołów (por. Łk 12,8). Niech sutanna, strój duchowny noszony przez was na zewnątrz, stanie się znakiem duchowej szaty wewnętrznej, tkanej w waszym wnętrzu delikatną nicią łaski bożej – białej szaty waszego zbawienia.

Oby tak było…

Amen.