Syryjczyk Naaman, o którym możemy usłyszeć w pierwszym czytaniu przygotowanym na dzisiejszą liturgię został uzdrowiony z trądu. Choroba ta, dzisiaj występująca w krajach najuboższych, w Piśmie Świętym oznacza także niemoc duchową. Dowódca wojskowy doznał oczyszczenia, ale nie tylko fizycznego, on uwierzył w Boga. Ten poganin ogarnięty był trądem niewiary, który odrzucił. Co więcej, Naaman potrafił podziękować prorokowi Elizeuszowi, którym Bóg posłużył się, aby dokonać cudu uzdrowienia. Sługa Boży wskazał na Jahwe, który był dawcą uzdrowienia. Syryjczyk jako jeden z nielicznych w czasach Elizeusza został uzdrowiony. Przypomina o tym fakcie Pan Jezus w czasie swojego pierwszego wystąpienia w nazaretańskiej synagodze. Na wspomnienie, że zbawienie i prawdy Boże nie są zarezerwowane tylko dla Żydów, mieszkańcy Nazaretu reagują wściekłością.

Bóg pragnie zbawić wszystkim, a Jego Słowo nie może być ograniczone przez ludzką siłę. O tej prawdzie przypomina w drugim czytaniu św. Paweł. Apostoł Narodów zwraca uwagę biskupowi Tymoteuszowi, że powinien się radować, jeśli tylko cierpi z powodu głoszenia Ewangelii, ponieważ jest to dla nas darem, podobnie jak wiara i życie wieczne.

Jezus w dzisiejszym Słowie każdemu z uzdrowionych przekazał dar, prezent – uzdrowienie z trądu. Zbawiciel dał jednak coś więcej, łaskę wiary, podobnie jak w przypadku Naamana uczynił to Bóg rękami proroka Elizeusza. Wiarę, życie wieczne, czyli coś w perspektywie wieczności o wiele cenniejszego od zdrowia fizycznego przyjął tylko jeden chory i to nie należący do Narodu Wybranego, ale cudzoziemiec, Samarytanin. Nie wszyscy potrafili podziękować i otworzyć serca na największy prezent, o którym mogliby powiedzieć swoim rodzinom, przyjaciołom, znajomym. Podobnie jest w życiu codziennym. Ja wiele razy nie potrafię dziękować, nie tylko za wielkie dary, ale także za te najmniejsze. Bóg daje nam nieskończone łaski. Obyśmy poznali i przyjęli Jego łaskę już dzisiaj, podobnie jak zrobili to poganie, którzy nie znali Pana nieba i ziemi. Spraw proszę, Święty nad świętymi, aby wrócił do Ciebie nie tylko jeden, ale wszyscy.

Adrian Czerwiński,
kurs V