Podczas Eucharystii kandydaci zostali przedstawieni ks. Rektorowi i wyrazili chęć przyjęcia stroju duchownego i podążania za Chrystusem. Następnie celebrans poświęcił ich sutanny, prosił Boga o błogosławieństwo dla Krzysztofa i Tomasza i obłóczył ich w sutanny. Ten prosty strój, noszony w Kościele katolickim przez duchowieństwo od kilku wieków jest znakiem uniżenia, pokory i śmierci dla tego, co doczesne. Wyraża także wolę pójścia za Chrystusem i Jego Ewangelią. Najlepiej symbolikę sutanny oddają  słowa psalmu śpiewanego w czasie obłóczyn będące parafrazą listu św. Pawła Apostoła do Kolosan: „Niech Pan zwlecze z Ciebie starego człowieka z jego uczynkami i przyoblecze cię w nowego człowieka, stworzonego według wzoru Boga w sprawiedliwości i świętości, polegającej na prawdzie” (por. Kol 3,9-10).

Krzysztofowi i Tomaszowi życzymy odwagi w świadczeniu o Chrystusie. Nie porzucajcie nigdy sutanny!

 

Poniżej zamieszczamy tekst homilii wygłoszonej podczas dziesiejszej uroczystości obłóczyn przez

Jego Magnificencję ks. dra Sławomira Wasilewskiego rektora naszego Seminarium:

 

MSZA ŚWIĘTA Z OBRZĘDEM OBŁÓCZYN

Drodzy Krzysztofie i Tomaszu!

Drodzy alumni naszego Seminarium, kapłani, siostry zakonne, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, krewni, przyjaciele i znajomi Krzysztofa i Tomasza!

1.

Jesteśmy dziś, 24 października 2015 r. w tym miejscu wszyscy razem, ponieważ zostaliśmy zaproszeni na godz. 15.00 przez dwóch młodych ludzi, którym  zależało, abyśmy – po pierwszym etapie ich formacji seminaryjnej – byli dziś naocznymi świadkami obrzędu obłóczyn, przyjęcia przez nich stroju duchownego, sutanny. A ponieważ obaj – jak każdy z nas mógł przeczytać – nie tylko nas na powyższą uroczystość serdecznie zaprosili (por. Zaproszenie), ale zarazem poprosili o modlitwę (por. Zaproszenie), dlatego też jesteśmy, a będąc, nie stoimy biernie, jak obserwatorzy, lecz modlimy się, jako wierzący. Modlimy się, by Pan zwlekając z nich to, co jest starym człowiekiem, przyoblekł ich w człowieka nowego, stwarzanego według wzoru Boga, w sprawiedliwości i świętości, polegającej na prawdzie (por. Antyfona). Nasza obecność tu i teraz to jednak nie tylko kulturalna odpowiedź ludzi dobrze wychowanych na fakt bycia zaproszonymi przez tych, którym nie wypada odmówić. Myślę, że mam chyba prawo powiedzieć, że nasza obecność tu i teraz to również odpowiedź na zaproszenie, jakie o wiele wcześniej niż Krzysztof i Tomasz do nas, do nich skierował Pan Bóg. Gdyby bowiem nie było tego wcześniejszego zaproszenia: Pójdź za Mną! (por. Mk 1,17; 2,14) ze strony Powołującego, nie byłoby dzisiaj obłóczyn. Jeśliby nie było tego powołaniowego zaproszenia ze strony Jezusa Chrystusa, obłóczyny najzwyczajniej w świecie nie powinny mieć miejsca…

2.

W tym kontekście lepiej możemy zrozumieć słowa z Zaproszenia, które Tomasz i Krzysztof umieścili pod zdjęciem wnętrza tej seminaryjnej kaplicy, w której się znajdujemy. A są to słowa Jezusa Chrystusa: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności (J 8,12). Czy nie można faktu zamieszczenia tych słów odczytywać jako zapewnienia: Nie idę za sobą! Nie podążam za własnymi zachciankami! Idę za Jezusem Chrystusem, Którego spotkałem, Którego poznałem, Któremu zaufałem i Którego miłuję (por. Dialog z nowoobłoczonymi). Głęboko wierzę, że właśnie za naszym Panem Jezusem Chrystusem, Który jest światłością świata (J 8,12) pragniecie podążać, że Jego Słowo – że On sam, jako Słowo wcielone (por. J 1,14) – Słowo żywe i skuteczne (por. Hbr 4,12) – będzie pochodnią dla waszych stóp i światłem na waszych ścieżkach (Ps 119,105). Dlatego też będziemy się modlić również o to, by Pan Bóg zesłał dziś na was hojne błogosławieństwo, umocnił waszą wolę, abyście od dzisiaj już w sutannie mogli czynić postępy na drodze ku kapłaństwu oraz abyście, odnawiając się duchem w waszym myśleniu, zawsze postępowali jak synowie światłości (por. Błogosławieństwo nowoobłóczonych).

3.

Sutanna to nic innego, jak zewnętrzny znak chęci całkowitego oddania się Bogu; strój, w którym alumn, a następnie kapłan, całą swoją osobą i swoją postawą świadczy o tym Panu, któremu służy. O ile przed obłóczynami wiele uwagi przykłada się do tego, by sutanna pasowała do sylwetki obłóczanego, może nawet, by na nim „leżała jak ulał”, o tyle po obłóczynach jeszcze więcej uwagi przykładać należy do tego, by człowiek w sutannie „pasował” do osoby Jezusa Chrystusa, do którego poprzez noszenie sutanny się przyznaje. Chodzi zatem nie tylko o zamianę garnituru z krawatem na sutannę, lecz o świadome i dobrowolne upodobnianie się do Jezusa Chrystusa oraz pragnienie życia w coraz większej wolności od zgubnych wpływów grzechu i śmierci (por. Rz 8,2)

4.

Sutanna będzie od dziś pokrywać wasze ciała, ale w was, pod sutanną, w waszym ciałach i w waszych sercach, ma mieszkać Πνεμα Θεο (Rz 8,9) Duch Boga, Πνεμα Χριστο (Rz 8,9) Duch Pomazańca. Słuchaliśmy przecież przed chwilą słów z I czytania: Kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego należy (Rz 8,9), a mówiąc jeszcze dokładniej, ad litteram, zgodnie z zapisem greckim tegoż zdania z listu do Rzymian: Kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego (Rz 8,9). Czyż nie o to właśnie chodzi w czasie przyjmowania stroju duchownego? Czy nie o to będzie chodziło przez cały czas po obrzędzie obłóczyn? Długa szata, od stóp aż po głowę, bo cały – od stóp do głowy – mam być Jego. Od stóp do głowy mam być Chrystusowy i chcę być Chrystusowy. Niech zatem przyjmowana przez was sutanna będzie znakiem codziennego przypominania w pierwszej kolejności wam samym, przy każdorazowym jej zakładaniu, zapinaniu guzików i ulokowaniu koloratki, że należycie do Jezusa Chrystusa (Rz 8,9), że macie być Jego, dla Niego, a razem z Nim dla innych.

5.

Co roku powtarzam, że obłóczyny to nie są jeszcze żadne święcenia, ani prezbiteratu, ani diakonatu. Obłóczyny nie są też posługami, ani lektoratem, ani akolitatem. Ale w oparciu o słowa z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, stanowiące bezpośrednią kontynuację dzisiejszego I czytania mogę do was z życzliwością, nadzieją i wiarą powiedzieć: Jeśli chodząc w sutannie, będziecie trwać w Jezusie Chrystusie (por. J 15,5) i w Jego miłości (por. J 15,9); jeśli jako obłóczeni będziecie żyć i poruszać się w Nim (por. Dz 17,28) i jeśli dacie się w waszej dalszej formacji prowadzić Duchowi Świętemu (Rz 8,14), Duchowi nie niewoli czy strachu (Rz 8,15), lecz Duchowi wolności, zaufania i usynowienia (Rz 8,15), to będziecie synami Boga (Rz 8,14), zdolnymi do wołania w tymże Duchu: Abba, Ojcze (Rz 8,15). Jeżeli pozwolicie się w waszej dalszej formacji seminaryjnej prowadzić Duchowi Świętemu (Rz 8,14), Duchowi nie kłamstwa, ale Prawdy (J 16,13), On doprowadzi was w swej prawdzie, jako obłóczonych, poprzez lektorat, akolitat i kandydaturę najpierw do dnia święceń diakonatu, a następnie do dnia święceń prezbiteratu, a nawet dalej, bo aż do… poznania całej prawdy (por. J 16,13).

6.

A skoro o prawdzie mowa, to powiedzmy sobie otwarcie i szczerze, że jak broda nie czyni filozofem (barba non facit philosophum), jak kaptur wcale nie czyni mnicha (cucullus non facit monachum), tak też sama szata nie czyni człowiekiem i nie zdobi człowieka, a sama sutanna nie czyni księdza. Jezus w dzisiejszej Ewangelii zdaje się nam wszystkim przypominać, że ostatecznie to nie ubranie nas uratuje, ale nasze nawrócenie; że to, co widoczne dla oczu, powinno być zewnętrznym znakiem tego, co jest w naszym wnętrzu, czego w nas wewnętrznie, duchowo już dokonał i nadal dokonuje Bóg ze swoją łaską. Nie znaczy to jednak, że strój nie jest ważny. Chodzi o to, aby między tym, co mam na sobie i tym, co noszę w sobie, występowała zgodność, harmonia. Bo to właśnie tak naprawdę wtedy noszenie sutanny – stroju alumna Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu, a następnie kapłana diecezji łowickiej, staje się wobec dzisiejszego świata autentycznym świadectwem przyznania się i przyznawania się do Jezusa Chrystusa. Między innymi dlatego, nie wolno nam pochopnie, lekkomyślnie, pod byle jakim, niekiedy błahym powodem, z noszenia sutanny rezygnować: Kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, do tego i Ja przyznam się przed moim Ojcem, lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, do tego i Ja nie przyznam się przed moim Ojcem (por. Mt 10,32-33).

7.

Przyznawać się do Jezusa. Tym bardziej, że na świadectwo naszej z Nim przyjaźni czekają inni. Zresztą oddajmy głos jednemu z wiernych świeckich: Drodzy kapłani! (Moglibyśmy dodać: drodzy klerycy!). Nie ulegajcie złudzeniu. My, świeccy wierni, wcale nie uważamy, że bez sutanny jesteście nam bliżsi. Przeciwnie, potrzebujemy was widzieć w tym staromodnym stroju, potrzebujemy tego publicznego świadectwa waszej – naszej wiary, przyznawania się do Kościoła. Potrzebujemy waszej ofiary – szczególnie w czasach, gdy znów tak ważne stają się symbole. Potrzebujemy tego, żebyście odważnie pośrodku naszych miast, pokazywali całymi sobą, że wiara nie jest kwestią prywatną, którą powinno się uprawiać we własnych czterech ścianach, ale jest aktem publicznym. Przecież sami mówicie nam o tym z ambon. Bądźcie tego żywym dowodem. Jeśli dziś, w imię wygody lub poprawności, zdejmiecie sutanny, to sami pozwolicie się zepchnąć na margines. I jeszcze to: Boli mnie, świeckiego, to, że tak rzadko dziś udaje mi się spotkać na ulicy, w sklepie, w urzędzie, w kinie, księdza w sutannie (Tomasz Sulewski, Idziemy 37/2009).

8.

Lato tego roku dało się nam wszystkim we znaki. Upalny był sierpień i 9 dni Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę w ponad 30 stopniowym gorącu. Ile stopni Celsjusza wskazałby termometr pod czarnymi sutannami, wiedzieć może chyba tylko poszczególny obłóczony ksiądz czy kleryk. Kiedy już było wiadomo, że upały nie odpuszczą, zaproponowano nam, aby zamiast czarnych sutann, zakładać białe alby. Będzie przewiewniej. Będzie chłodniej. Będzie lżej. Ale… czy tak będzie lepiej? Lepiej dla grupy? Lepiej dla pątników? Lepiej dla pozdrawiających nas mieszkańców mijanych miejscowości? Lepiej dla penitentów? lepiej dla nas samych? Pamiętam dobrze tamten postój, tamtą rozmowę wśród kapłanów, i tamtą jednomyślną decyzję: Nie ma potrzeby, by coś zmieniać! Nie ma potrzeby, by się nad sobą rozczulać. Idziemy dalej tak, jak dotąd. Idziemy dalej, jak zawsze! Budująca, niesamowicie budująca postawa księży, naszych księży, księży naszej łowickiej diecezji. Budująca nie tylko dla innych, budująca dla nas samych, dla siebie nawzajem w kapłańskim gronie.

9.

Kto wstąpi na górę Pana? – pytał dziś po raz kolejny psalmista (Ps 24,3). Kto stanie w Jego świętym miejscu? (Ps 24,3). Krzysztofie i Tomaszu! Za chwilę staniecie, a nawet uklękniecie pośrodku nas, na środku tej kaplicy, która jest w naszym Seminarium miejscem świętym. Uczyńcie to jako ludzie powołani, ludzie szlachetnych intencji, wierzę, że także rąk nieskalanych i czystego serca (Ps 24,4). Po nałożeniu sutanny, po dopięciu jej guzików, po założeniu na nią białej komży nie skłaniajcie swej duszy ku żadnym marnościom (Ps 24,4) i nie poszukujcie doczesnych korzyści z bycia obłóczonymi, żadnych przywilejów, zaszczytów czy profitów, ale zdajcie się we wszystkim na Pana Boga, naszego Zbawcę i jak najczęściej wpatrujcie się w Jego oblicze (por. Ps 24,6), szukajcie Jego woli, żyjcie Jego błogosławieństwem (por. Ps 24,5). Zwłaszcza teraz, gdy już będziecie w sutannach, nie żyjcie według ciała! (Rz 8,9), lecz żyjcie według Ducha! (Rz 8,9). Nie bądźcie więc nigdy pyszni i zarozumiali. W sutannie przed nikim po światowemu nie szpanujcie, ale wobec wszystkich dawajcie piękne świadectwo. Nie czyńcie niczego, aby się chcieć przypodobywać światu, czyńcie natomiast wiele, a nawet wszystko, co będzie w waszej mocy, abyście wytrwali w waszych dzisiejszych postanowieniach, a idąc za głosem powołania, zawsze podobali się Bogu (por. Dialog z kandydatami do obłóczyn), na podobieństwo Tej, która w swojej postawie spodobała się Bogu, Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanej – Patronce naszego Seminarium, pod której matczynym okiem, tuż przed Jej wizerunkiem w naszej kaplicy, leżą teraz wasze sutanny.

10.

Niech Patronka Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu będzie także Patronką waszych obłóczyn. Ona została osłoniona mocą Najwyższego (Łk 1,35), obłóczona wewnętrznie pełnią łaski (Łk 1,28). Niewiasta obleczona w słońce (Ap 12,1) wskazująca zawsze na swego Syna Jezusa Chrystusa, który jest naszą ucieczką i mocą, światłością niegasnącą, Słońcem niezachodzącym. Kto idzie za Nim, nie tylko, że nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8,12). Chodźcie więc w czarnych sutannach jasnymi drogami.

Amen.