W poniedziałek wielkanocny całą wspólnotą skierowaliśmy się na południe. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy na Monte Cassino, wzgórze, na którym znajduje się słynny klasztor benedyktyński i cmentarz 2 Korpusu Polskiego, który zdobył to miejsce w 1944 roku przełamując obronę niemiecką na Linii Gustawa i otwierając drogę na Rzym siłom alianckim. Choć cały kompleks został zniszczony przez siły USA podczas II wojny światowej, to jednak mogliśmy odczuć ducha monastycyzmu w odbudowanym klasztorze. Po krótkiej modlitwie w bazylice uczestniczyliśmy w Eucharystii sprawowanej na wspomnianym cmentarzu, gdzie spoczywają doczesne szczątki bohaterów wojennych, którymi dowodził gen. Władysław Anders. Po Eucharystii wspólnie modliliśmy się za naszą Ojczyznę, prosząc Boga o pomyślność dla Polski i Polaków. Przy grobie gen. Andersa odśpiewaliśmy hymn Polski i jeszcze raz przywołaliśmy ten słynny napis, który pozostał na cmentarzu polskim jako duchowy testament naszych bohaterów: „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

Z Monte Cassino zjechaliśmy ku wybrzeżu, by choć przez chwilę zerknąć w lazurową toń Morza Tyrreńskiego. Najpierw na pół godziny wysiedliśmy w Gaecie. Potem przejechaliśmy przez Terracinę, spoglądając na antyczną świątynię Jowisza, której ruiny do dziś znajdują się na skalnej skarpie wznoszącej się ponad miastem. Kolejny przystanek zrobiliśmy sobie za kilka kilometrów. Udało się nam wyjść na plażę, dzięki życzliwości właścicieli miejscowego hotelu, którzy zgodzili się, byśmy skorzystali z ich prywatnego dostępu do morza.Po powrocie do Rzymu, wieczorem poszliśmy jeszcze na Plac św. Piotra, aby ostatni raz przed naszym wyjazdem modlić się przy grobie pierwszego wikariusza Chrystusa.

I tak oto następnego dnia mieliśmy opuścić Wieczne Miasto. Pan Bóg dał nam tu przeżyć wiele pięknych chwil i doświadczyć głębokich przeżyć. Ale to nie był jeszcze koniec naszej pielgrzymki, jeszcze kilka niespodzianek było przed nami…